Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Pokonując własne ograniczenia width="1024" height="610">

Wpis 8: Trudna decyzja

18 czerwiec 2007

Nie widziałam się z Markiem od czasu naszej kłótni. Nie poszłam też do szkoły w obawie, że go spotkam. Często do mnie dzwoni, ale nie mam odwagi by z nim porozmawiać.
Kilka razy przychodził pod drzwi domu, wtedy to kazałam mamie mówić, że mnie nie ma.
Nie mogę wiecznie się ukrywać.

**
19 czerwiec 2007

Monika przyszła do mnie następnego dnia. Leżałam na łóżku przykryta kołdrą.
- Nie było cię dziś w szkole.
Charakterystyczny dźwięk zdradził, że usiadła na krześle przy komputerze.
- Źle się czuję – odpowiedziałam krótko.
- Marek cię szukał, powinnaś z nim porozmawiać, martwi się o ciebie
- Zrobię to.
- Jak uważasz, jeśli będziesz z tym zwlekać nic dobrego z tego nie wyniknie.
Odkryłam głowę i spojrzałam w jej stronę, twarz miała smutną, a oczy jakby nieobecne, błądziły po pokoju. Nie była sobą, bez tej siły, która zawsze dodawał mi otuchy. Wiedziałam, że to ja jestem temu winna.
- Juto z nim porozmawiam – zapewniłam ją.
Pokój wypełniła cisza, nie wiedziałam co robić i jak się zachować. Szukałam właściwych słów, gdy ponownie usłyszałam głos Moniki.
- Chcę żebyś wiedziała, że zawsze możesz na mnie liczyć, chciałabym, aby było tak ja kiedyś, to nic nie zmieni między nami…
Po jej policzkach zaczęły płynąć łzy, nigdy nie widziałam mojej przyjaciółki w takim stanie, czułam się okropnie, mieliśmy sobie o wszystkim mówić, ja jednak miałam coraz więcej tajemnic, których zawzięcie broniłam.
- Przyjdź jutro do szkoły – wstała, uśmiechnęła się blado i skierowała do wyjścia. Po chwili usłyszałam trzask zamykanych drzwi.
- Co ja robie? – spytałam samą siebie

Jestem zwykłą egoistką.

**

20 czerwiec

Koniec roku zbliża się nieubłaganie, powinnam się cieszyć, dlaczego więc tak nie jest?
Czeka mnie sanatorium i rehabilitacja, prawdopodobnie zostanę tam do rozpoczęcia roku. Przynajmniej nie będę kryła się w domu przed ludźmi, chyba do reszty bym zwariowała. Ostatnio czuję się lepiej, więc spróbuję to wykorzystać i jakoś się odprężyć.

**

- Zadzwonię do szkoły i powiem, że dziś też nie przyjdziesz- mama stała przy drzwiach mojego pokoju. Było wcześnie rano, raptem kilka minut po szóstej, leżałam na plecach i wpatrywała się tępo w sufit.
- Nie musisz, zaraz wstaję – powiedziałam cicho.
- dobrze, będę czekać na dole – przez chwilę patrzyła na mnie jakby nie była pewna mojej decyzji.
Ostatnio nadmiernie mi pobłażała, nigdy taka nie była.

Tamtego feralnego wieczoru po spięciu z Markiem, Monika odprowadziła mnie do domu, zamieniliśmy kilka słów, a potem pożegnaliśmy się. Dochodziła jedenasta, w kuchni wciąż się świeciło. Kiedy tam weszłam zobaczyłam, że mama siedzi na taborecie przy stole kuchennym i coś pije.
- Jeszcze nie śpisz?- spytałam, a ta spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Od jakiegoś czasu źle sypiam. Chcesz się czegoś napić?
- Soku – odpowiedziałam, jak zawsze zasiadłam naprzeciw.
Bez słowa wstała i zajrzała do lodówki.
- Monika już wie, dalej się przyjaźnimy – wydusiłam z siebie po chwili wahania.
- To mnie nie dziwi, zawsze wiedziałam, że mimo wszystko dobra z niej dziewczyna- wręczyła mi sok i znów spoczęła na swoim miejscu.
- Marek jest chyba zły
- Wie już
- Nie
- No to co się dziwisz, nawet ja muszę przyznać, że nie jesteś taka jak kiedyś i nie chodzi tu o twoją chorobę, raczej o zachowanie. Owszem, miałaś trudny charakter, ale teraz…
- To nie jest takie łatwe
- A kto powiedział, że jest?
- Będę musiała się z nim rozstać- stwierdziłam, wpatrując się w swój kubek.
Z całych sił powstrzymywałam łzy, nie chciałam aby tak się stało, z drugiej strony moje sumienie nie pozwalało mi zatrzymać go przy sobie.
- Na pewno sobie poradzisz, w końcu jesteś silną dziewczyną.
Czułam jak mama łapie mnie za rękę, spojrzałam na nią z wdzięcznością.

Siedziałyśmy jeszcze dobre parę minut w ciszy zanim poszłyśmy spać.


Z ledwością zdążyłam na autobus. Do szkoły jadę prawie 40 minut i gdy zwolniło się miejsce, usiadłam, by móc spokojnie wszystko przemyśleć, cała sprawa z Markiem nie dawała mi zasnąć, po raz kolejny kompletnie się wyłączyłam.
- Młodzi, silni a nawet nie ustąpią starszemu człowiekowi miejsca!- krzyknęła stara kobieta, stojąca obok mnie. Zmierzyła mnie gniewnym spojrzeniem i dumnie uniosła głowię.
- Proszę, niech pani usiądzie- zwróciłam się do niej. Sama wstałam i chwyciłam się najbliższej poręczy. Ta tylko łypnęła na mnie groźnie i bez słowa zajęła moje miejsce.

Dzisiaj mieliśmy łączony WF z chłopakami, na którym miałam okazję porozmawiać z Markiem. To była moja jedyna szansa i siłą rzeczy musiałam z niej skorzystać.

- Jesteś pewna, że chcesz z nim zerwać?- padło pytanie z ust Moniki.
Właśnie szłyśmy korytarzem do szatni.
- Muszę, nie mam wyboru – chwyciłam za klamkę, w środku siedziały gotowe do zajęć dziewczyny.
- Marek cię szuka- Marta patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem, była to dziewczyna ciesząca się największym powodzeniem wśród chłopaków, pod względem urody nikt z klasy nie mógł jej dorównać, nie szło to jednak w parze z inteligencją.
Nic nie odpowiedziałam, usiadłam na ławce i położyłam obok plecak.
Zabrzmiał dzwonek, którego tak się obawiałam, wszyscy zaczęli opuszczać szatnię, kierując się na salę gimnastyczną, wzięłam głęboki oddech i ruszyła za Moniką.

Całą siłą woli zmusiłam się żeby spojrzeć na Marka, wodził za mną wzrokiem. Ustawiłam się w rzędzie i czekałam aż nauczycielka zacznie sprawdzać obecność.

Dzisiejsza lekcja miała odbyć się na dworze, wszyscy szybkim krokiem udali się na boisko.
Marek czekał na mnie na korytarzu.
- Chcę porozmawiać – odparł gdy do niego podeszłam
- Wiem, chodź do szatni – z poważną miną, ruszyłam, za sobą słyszałam jedynie jego kroki.

Zamknęłam za nami drzwi i stanęłam jak wryta, pewność, która do tej pory mi towarzyszyła, teraz nagle się ulotniła, nie wiedziałam od czego zacząć. Patrzyłam na niego w milczeniu.
- Przepraszam – jego smutny głos wyrwał mnie z zamyśleń. Zaskoczył mnie, myślałam, że będzie robił mi wyrzuty. Gdyby zaczął się wściekać, łatwiej byłoby mi z tym skończyć.
- Nie musisz, miałeś rację, to wyłącznie moja wina.
- Powiedz mi o co chodzi – Marek, który do tej pory siedział, wstał i wolnym krokiem zbliżył się do mnie.
Szukałam odpowiednich słów, coś ściskało mi serce, wiedziałam, że to co właśnie zrobię, to jedyna rozsądna rzecz, jaką należy zrobić, takie myślenie nieco mi pomagało. Nie mogłam się rozkleić, to pogorszyłoby sprawę.
- Nie mogę być z tobą- odparłam chłodno, po tych słowach wrócił strach i niepewność. Jakby coś w środku mnie rozrywało.
- Słucham? – zdziwiony głos Marka, dotarł do moich uszu. Wyryte zdziwienie na jego twarzy świadczyło, że nie był na to przygotowany.
- Nie chcę być z tobą, nie pasujemy do siebie, ostatnio tylko się kłócimy, więc dajmy sobie spokój! – nie wiedzieć czemu nagle uniosłam głos. Chciałam jak najszybciej wyjść, gwałtownie się obróciłam, otworzyłam drzwi z zamiarem opuszczenia tego miejsca, ale on chwycił mnie za rękę.
- Zaczekaj – powiedział cicho.
- Zostaw mnie – nawet nie odwracając głowy, wyrwałam się i zwyczajnie uciekłam.

Nie mogłam mu powiedzieć prawdy, o ile dobrze go znam zostałby ze mną tylko z poczucia obowiązku. Jeśli jednak się mylę? Zerwałam, bo w głębi serca wiem, że gdyby poznał prawdę, zostawiłby mnie samą. Kto by chciał wiązać przyszłość z osobą bez przyszłości. Nie ma sensu żeby go zmuszać.

Po raz kolejny siedzę w pokoju i płaczę, tylko tu mogę pozwolić sobie na chwilę słabości. Nie wiem co robić dalej. Mogę polegać jedynie na Monice i rodzinie. Tylko oni mi zostali.
Głosuj (3)

Stając się słabą rośliną 20/04/2010 18:40:15 [komentarzy 25] Komentuj



...




K s i ę g a

.:Zobacz:.
.:Wpisz się:.

20810






Dodaj do Ulubionych




Ulubione

yvette.blog4u.pl
himo.blog4u.pl
serialowe-parodie.blog4u.pl





Pamiętnik

Wpis 1: Złe samopoczucie
Wpis 2: Wstępna diagnoza
Wpis 3: Brak tchu na basenie
Wpis 4: Niepokojący upadek
Wpis 5: Czarne chmury...
Wpis 6: Rezygnacja...
Wpis 7: Mój bohater
Wpis 8: Trudna decyzja





Dodatki na bloga


Archiwum
2010
Kwiecień
2009
Październik
Wrzesień
Sierpień